Niestety znowu mam trochę więcej pracy w pracy i mało czasu na życie prywatne. Trochę cierpi na tym moje kochane dzieciątko, ale co zrobić, przecież z czegoś trzeba żyć.
Z nocami mamy niemal ciągle problem. Bartusiowi wyrzynają się, rosną zęby. Niewiele brakuje mu do pełnego uzębienia. Podczas przedostatniej nocy Bartuś obudził nas o 2.30. Przez godzinę leżał nie śpiąc, a ja przy nim siedziałam. Nie dało się odejść, bo od razu siadał lub wstawał.
Najczęściej leży sobie spokojnie, bawi się przytulanką i wtedy możemy my też chociaż leżeć, bo o spaniu mowy nie ma. Nie zasnę dopóki słyszę, że dziecko się rusza.
Godzinę później dostał środek przeciwbólowy, a o 4 trochę picia. Pół godziny później wypił mleko, po czym przebrałam mu pieluchę, ubrałam i okryłam go kołderką. Poleżał może z minutę, po czym wstał i wskazał na nocnik.
No więc, wzdychając bardzo ciężko, posadziłam go na tym nocniku. Wysiusiał się, szybko założyłam mu pieluchę, ubrałam piżamkę, okryłam kołderką i oddałam Bartusia w dobre babcine ręce, a ja poszłam przygotować się do pracy. Tak dość często wyglądają moje noce.
I dość często, szczególnie rankiem, czuję się fatalnie. W ciągu dnia mi przechodzi, ale zastanawiam się czasem jak nieprzespane noce wpłyną na moje zdrowie i jak długo da się tak żyć. Na dodatek, w pracy często jest dużo stresu. Oby jak najszybciej skończyły się tego typu noce …
Kilka lat później … 4.11.2021 r.
Do dziś nie wiem, jak ja przeżyłam tyle nieprzespanych nocy w moim wieku, życiu czterdziestoletnim. Teraz jak nie śpię w nocy, to mam duży problem w ciągu dnia. Po prostu źle się czuję. A niespanie obecnie też się czasem zdarzy, bo dziecku rosną obecnie stałe zęby i różnie przesypia noce. Poza tym też mu się zdarza być przeziębionym. W takiej sytuacji zatkany nos nie pozwala mu spać spokojnie, no i oczywiście, nam z mężem tak samo.
Przez dłuższy czas budziło nas zgrzytanie zębami. Zgrzytanie zębami u dzieci w nocy jest nie do zniesienia. Ja nie mogłam znieść tego ze względu na to, że moje dziecko zwyczajnie zniszczy sobie zęby. Na szczęście parę nocy temu, nagle, Bartuś przestał zgrzytać zębami. Dlaczego zgrzytał? Nie wiem. Może przez rosnące zęby? Może przez stres związany z pierwszą klasą? I dlaczego nagle przestał zgrzytać? Z tego to akurat bardzo się cieszę. Niemniej jednak jest to dla nas (z mężem) zagadką.

