Paweł był dzisiaj na urlopie. Większość dnia spędził w domu. Pracował na komputerze i nagle usłyszał jakieś postukiwania. Doszedł do wniosku, że to jego mama postukuje czymś na zewnątrz. Postukiwania były trochę denerwujące, więc wyszedł w końcu na balkon zobaczyć, czym ta jego mama stuka.
To nie mama stukała. To był dzięcioł. Siedział na ścianie i wydziobywał tynk z przestrzeni między pustakami. Paweł go stamtąd wygonił. Poleciało ptaszysko na brzoskwinię i zaczęło dziobać gałąź. Przyleciały sroki i ptaka przegoniły.
Przez jakiś czas był cisza. I znów zaczęło się postukiwanie. Paweł wyszedł na balkon i znów go zobaczył, tym razem z drugiej strony domu. Dzięcioł siedział na drzwiach od garażu i wydziobywał piankę montażową z przestrzeni między drzwiami a ścianą. Przebił się przez tę piankę do wewnątrz. Ptak jak tylko zobaczył Pawła, to oczywiście od razu uciekł, ale nie daleko. Usiadł zaraz za naszą siatką na orzechu. Nie było wyjścia jak ubrać buty i wyjść go przegonić.
Bardzo mnie rozbawiła ta historia z dzięciołem. Paweł powiedział, że to wcale nie jest takie śmieszne. Co by było gdyby dom był ocieplony styropianem? Zrobiłby w nim dziury?
Las jest zaledwie około 50 m od naszego domu. Dlaczego dzięcioł nie zajmie się drzewami w lesie?
Kilka lat później … 7.10.2020 r.
A przed chwilą było 5 dzięciołów … ja ich nie widziałam. Mąż przed chwilą przyszedł mi o tym powiedzieć, że przegonił 5 dzięciołów z naszej ściany. Niedobrze, już tak dawno ich nie było, myśleliśmy, że mają ciekawsze zajęcia, niż niszczenie naszego domu.

