Jak dziś spojrzałam w lusterko, to się trochę przestraszyłam swojego wyglądu. Grzywka dochodząca do nosa, a reszta włosów do ramion. Farba już dawno straciła swój blask, a odrosty … hmm są bardzo widoczne.
Nie zwracałam uwagi na to, co mówi mój mąż od paru dni. Właściwie to mój mąż delikatnie sugerował, abym poszła do fryzjera. Pójście do fryzjera argumentował tym, że idzie wiosna. A wraz z wiosną będziemy często wychodzić z dzieckiem na spacer.
Dopiero dziś dotarł do mnie sens słów mojego męża i dokładnie obejrzałam się w lusterku. Ludzie ze wsi też zaczną więcej wychodzić z domu i zauważą to jak wyglądam. I będą mieli temat do gadania.
Od lusterka od razu pobiegłam do telefonu umówić się na wizytę u fryzjera. Jutro będę wyglądać jak człowiek. Już nie mogę się doczekać do tego momentu.
Jak ja mogłam doprowadzić do tak fatalnego stanu moje włosy? Jednak małe dziecko wywraca życie człowieka do góry nogami i trudno znaleźć czas dla siebie.
A tak w ogóle to bardzo niedobrze, że mąż zwrócił mi uwagę na mój wygląd. To dla niego powinnam codziennie wyglądać pięknie, albo chociaż ładnie.
Trochę mi wstyd, że tak bardzo się zaniedbałam, bo zaniedbałam też inne sprawy związane z moim wyglądem. Teraz już o siebie zadbam, oj bardzo zadbam.
Kilka lat później … 2.07.2021 r.
Tak to jest przy małym dziecku. Ciągle brakuje czasu na inne sprawy. Teraz po latach mam trochę więcej czasu. Dziecko, które ma niemal 7 lat jest już bardzo samodzielne. Samo się ubierze i rozbierze. Samodzielne jest w toalecie. Umyje samo zęby. Samo się pobawi, porysuje. I co najważniejsze … powie, jak go coś zacznie boleć …

