Codziennie idąc na busa, a potem nim jadąc, podziwiam piękną zimę. Nieskazitelna biel na polach, poprzecinana jedynie śladami różnorodnych zwierząt. Śniegu jest o wiele więcej na wsiach, niż w Krakowie.
Na drogach brak śladów soli. Drogi na wsiach posypywane są jakimś żwirkiem, ekologicznie. Sól nie niszczy nam pól. Mądrą mamy gminę.
A w Krakowie jest wszędzie sól: na chodnikach, drogach. Niszczy nam buty, karoserie w samochodach.
Wracając do zwierząt … Od dawna nie widzieliśmy saren. Zastanawiamy się, czy przypadkiem (a może nie przypadkiem?) nie zostały upolowane i zjedzone. Mimo problemów jakie mieliśmy przez te zwierzęta byłoby nam ich szkoda, gdyby spotkał je taki smutny los.
Wracając do zwierząt … Od dawna nie widzieliśmy saren. Zastanawiamy się, czy przypadkiem (a może nie przypadkiem?) nie zostały upolowane i zjedzone. Mimo problemów jakie mieliśmy przez te zwierzęta byłoby nam ich szkoda, gdyby spotkał je taki smutny los.
Obecnie mamy problem z innymi zwierzakami. Zwierzakami, których ja nigdy żywych nie widziałam. Na jesieni widziałam jednego nieżywego. Piszę o kretach.
Wokół domu mamy kopiec niemal przy kopcu. Cały teren jest zryty. W wielu miejscach rośliny żywopłotu są podniesione do góry. Martwi mnie, czy te rośliny będą rosły. Kret podczas tworzenia podziemnych korytarzy niszczy na swojej drodze korzenie wszelkich napotkanych roślin.
Nie mamy pomysłu jak te zwierzęta przegonić z naszego terenu. Próbowaliśmy różnych metod dostępnych na rynku: urządzeń wydających dźwięki, karbidu, preparatów zapachowych. Wszystkie metody przez nas zastosowane zawiodły.
Jak mamy się tych kretów (a może jednego kreta) pozbyć …?
Kilka lat później … 18.11.2020 r.
Marzę o śnieżnej zimie. A przynajmniej o śnieżnych Świętach Bożego Narodzenia. Wiem, że śnieg to problem dla kierowców. Dla nas też to jest problem, bo trzeba kawał przestrzeni odśnieżać, ale jest za to pięknie, gdy cała okolica jest pokryta śniegiem.
A kreta pozbyliśmy się na jakiś czas urządzeniami wydającymi dźwięki, które odstraszają krety. Nigdy jednakże nie udało nam się doczekać łąki bez żadnego kopca kreta.

