Z przykrością myślę o powrocie do pracy po urlopie macierzyńskim. Zostało mi już tak niewiele czasu z moim ukochanym synkiem, nieco ponad 3 miesiące. Długo nie było mnie w pracy (L-4 w ciąży) i nie mogę sobie pozwolić na wzięcie dodatkowego półrocznego urlopu rodzicielskiego, aby być cały rok z dzieckiem.
Już zazdroszczę mojej teściowej i mojemu mężowi tego czasu spędzonego z Bartusiem, którego nie będzie mi dane spędzić.
Teściowa jest na emeryturze, a mąż ma nienormowany czas pracy i większość czasu pracuje obecnie w domu, więc siłą rzeczy oboje będą się zajmować dzieckiem, wtedy gdy ja będę w pracy.
Wiem, że powinnam doceniać to, że dziecko będzie miało świetną opiekę, gdy ja będę w pracy. Nie musimy szukać dobrej opiekunki, której zresztą trzeba nie mało płacić, ale … może się zdarzyć, że nie zobaczę pierwszego kroku dziecka lub nie usłyszę pierwszego słowa dziecka.
To takie piękne móc obserwować rozwój swojego dziecka. A u takiego małego dziecka rozwój fizyczny i psychiczny jest bardzo szybki. Niemal codziennie odkrywamy z mężem jakąś nową umiejętność u naszego dziecka. Cieszymy się wtedy jak małe dzieci.
I nad tym już boleję. Boję się też, że nie będę dla dziecka najważniejszą osobą, tak jak teraz to ma miejsce, bo nie będę spędzała z nim tyle czasu co dotychczas.
No cóż, takie życie … nie można mieć wszystkiego.
Kilka lat później … 28.06.2021 r.
Jestem mamą i dlatego nadal jestem dla mojego dziecka najważniejszą osobą. A może też dlatego, że pracuję, nie ma mnie w domu przez większość dnia i dziecko bardziej docenia czas, który może ze mną spędzić.

