Moja teściowa oraz ja i mój mąż cały czas uczymy Bartusia różnych rzeczy: nowych słów, wykonywania różnych czynności i właściwego zachowywania się wobec innych osób.
Przedwczoraj moje dziecko spacerując sobie po mieszkaniu nagle zaczęło sobie śpiewać swoje nazwisko. Od razu pobiegłam z tą niesłychaną wiadomością do mojej teściowej i męża. Teściowa mi powiedziała, że go uczyła wymowy swojego imienia i nazwiska.
Wczoraj wieczorem, jak co dzień, opowiadałam mojemu dziecku bajkę na dobranoc. Bartuś leżał sobie grzecznie w łóżeczku i słuchał. Nagle mi przerwał i bez związku z moją bajką zaczął liczyć: jeden, dwa, trzy, ale to trzy to zabrzmiało jakoś jak tsy.
Zdumiona zapytałam go: Ty umiesz liczyć? Na co usłyszałam odpowiedź dwulatka: umiem! Potem, jak już dziecko spało, opowiedziałam o tym mojemu mężowi. Bartuś mnie znowu bardzo zaskoczył nie tylko tym, że umie liczyć do 3, ale i tym, że tak po prostu odpowiedział mi na pytanie słowem: umiem.
Muszę się jakoś do tego przyzwyczaić, że moje dziecko codziennie będzie mówiło coś nowego oraz to, że to normalne. Nie można się tak ciągle zachwycać, bo przecież dziecko widzi te moje zachwyty i jeszcze zacznie się samym sobą zachwycać. Oczywiście trzeba chwalić dziecko za coś co zrobiło dobrze, ale nie ciągle się zachwycać.
Kilka lat później … 29.05.2022 r.
Jak to dawno temu było … ech. Nauka mówienia … Naukę mówienia mamy za sobą, naukę czytania mamy za sobą, naukę pisania również … Już mamy prawie pierwszą klasę za sobą … i wspaniałe oceny, średnia ocen około 5.5.

