Mój mąż kosi trawnik średnio raz na tydzień. Wyschniętą trawę grabimy. Zajmujemy się tym sianem w sumie we dwójkę: ja jej grabię, a mój mąż zwozi siano w jedno miejsce znajdujące się w pobliżu domu. Tego siana używamy do kompostowania.
Wczorajszego poranka mama Pawła zastała na tym sianie lokatora, bardzo zdziwionego jej obecnością. Sama była bardzo zaskoczona i przestraszona tym widokiem. Wygląda na to, że bażant znalazł sobie wygodne miejsce do spania. A właściwie jest to samica bażanta. Jak tylko zobaczyła moją teściową, to zaczęła uciekać w panice. Wpadła do naszych malin i zrobiła się cisza.
Teściowa poczekała jakąś chwilę i nagle ją zobaczyła jak delikatnie wygląda zza krzaka zobaczyć, czy moja teściowa już sobie poszła.
Właściwie to niech sobie śpi na tym sianie. W niczym nam to nie przeszkadza.
A w ciągu dnia mama Pawła widziała ją zjadającą stonki z ziemniaków,
więc jest bardzo przydana.
Wczorajszego poranka mama Pawła zastała na tym sianie lokatora, bardzo zdziwionego jej obecnością. Sama była bardzo zaskoczona i przestraszona tym widokiem. Wygląda na to, że bażant znalazł sobie wygodne miejsce do spania. A właściwie jest to samica bażanta. Jak tylko zobaczyła moją teściową, to zaczęła uciekać w panice. Wpadła do naszych malin i zrobiła się cisza.
Teściowa poczekała jakąś chwilę i nagle ją zobaczyła jak delikatnie wygląda zza krzaka zobaczyć, czy moja teściowa już sobie poszła.
Właściwie to niech sobie śpi na tym sianie. W niczym nam to nie przeszkadza.
A w ciągu dnia mama Pawła widziała ją zjadającą stonki z ziemniaków,
więc jest bardzo przydana.
Wiosną widywaliśmy 3 bażanty: dwa samce i tę naszą samicę. Przez jakiś czas ze sobą walczyli, chyba o nią. Potem widywaliśmy samicę i samca, a teraz tylko ją.
Ciekawe co się stało z tymi samcami. Mam nadzieję, że ich ktoś nie zjadł. A bażanty mógł zjeść jastrząb (bo chyba nie człowiek?), który ciągle krąży nad naszą wsią.
Kilka lat później … 23.01.2021 r.
Fajne te zwierzaki. Dawno nie widziałam żadnego z nich. Saren też dawno nie widziałam. Sarny teraz w zimie nie są tak ładne jak w lecie. Nie mają pięknego brązowego koloru, lecz jakiś taki szarawy. Jedynie ptaki szukają dla siebie jakiegoś jedzenia. Obecnie je dokarmiamy. Mamy karmnik dla ptaków. Wsypujemy do niego różne ziarna.
Pamiętam jak parę lat temu ustawiliśmy karmnik na parapecie za jednym z okien. Postawiliśmy go po to, aby dziecko miało frajdę z oglądania ptaków, niemal na wyciągnięcie ręki. To był duży błąd. Przylatywały chmary ptactwa, robiły ogromny szum i straszny bałagan. W końcu zrezygnowaliśmy z tego pomysłu. Teraz karmnik ustawiony jest z dala od domu. Ptaki mają święty spokój i my też mamy święty spokój.

