ABCmaluszka.pl - płodność, ciąża, poród, dziecko, macierzyństwo
Blog młodej mężatki
REKLAMA
Przejdź do treści

Praca po znajomości

ABCmaluszka.pl - płodność, ciąża, poród, dziecko, macierzyństwo, blog
Opublikowany przez w Mężatka ·

W firmie mojego męża w ubiegłym roku zwolniono dyrektora (kiedy firma miała zysk) tylko po to, aby przyjąć znajomego. Przyjęto nowego dyrektora, znanego z tego, że doprowadza firmy do ruiny. A ten przyjął do pracy kierownika, mimo tego, że miejsce kierownicze było zajęte od kilkunastu lat.

Paweł znalazł się w dziwnej sytuacji, nagle ma dwóch kierowników i nie wie do którego ma się zwracać - Kierowniku. Kierownik, który zajmował miejsce kierownicze od kilkunastu lat w końcu zrozumiał, że to koniec jego kariery w tej firmie. Rozgoryczony najpierw poszedł na zwolnienie lekarskie, a potem sam się zwolnił.

Po miesiącu od tego zdarzenia został zwolniony kolega Pawła, właściwie niewiadomo dlaczego. Na dodatek bardzo dobry pracownik. Zwolniony kolega zrobił wywiad środowiskowy i dowiedział się, że kolega panów: dyrektora i kierownika potrzebuje na gwałt pracy. To było w marcu tego roku.

Paweł nie dał rady pracować za dwóch, w związku z czym firma straciła klientów, których do tej pory obsługiwał zwolniony pracownik. I teraz kilka dni temu Paweł dowiedział się od kierownika, że zostanie przyjęty nowy pracownik.

Obecnie (przez tę utratę klientów) nie ma pracy dla dwóch osób, co oznacza, że w najbliższej przyszłości zostanie zwolniony mój mąż. Nie mogę uwierzyć w to co się dzieje. Ludzie nie mają sumienia? Jak mogą spokojnie spać?

Jeszcze potrafię zrozumieć przyjmowanie znajomych i rodziny do pracy, ale zwalniać pracowników po to, aby przyjąć kogoś swojego do pracy, to w ogóle nie mieści mi się w głowie. Jak tak można postępować?

Kilka lat później … 10.08.2020 r.


To co się działo w pracy mojego męża można nazwać mobingiem. Mój mąż sam się w końcu zwolnił z tej pracy. I dobrze. Na zdrowie mu to wyszło. W sumie zmiany w życiu, chyba każdego z nas, nigdy nie są złe. W końcu prowadzą do czegoś dobrego.



Brak komentarzy

Wróć do spisu treści