ABCmaluszka.pl - płodność, ciąża, poród, dziecko, macierzyństwo
Blog młodej mężatki
REKLAMA
Przejdź do treści

Sezon borówkowy

ABCmaluszka.pl - płodność, ciąża, poród, dziecko, macierzyństwo, blog
Opublikowany przez w Mężatka ·

Urodziłam się w Krakowie. Do mojego urodzenia moi rodzice mieszkali oddzielnie: tata w hotelu robotniczym, a mama kątem u jakiejś ciotki. Ciotka nie zgodziła się, aby moja mama mieszkała u niej z małym dzieckiem.

Nie mając innego wyjścia moja mama zabrała mnie i wróciła na wieś pod Myślenice do swoich rodziców. Mieszkałyśmy tam przez rok, do czasu, aż tata otrzymał mieszkanie.

Potem przez wiele lat jeździliśmy do babci i dziadka praktycznie na każdy weekend. Czułam się u nich jak u siebie, po prostu miałam jakby dwa domy. Na wiosnę pomagaliśmy babci sadzić ziemniaki, w lecie przy żniwach, a jesienią przy wykopkach ziemniaków i przy młóceniu zboża.

Pamiętam jak się robi powrósła, wiem co to znaczy kurz podczas młócki. A w wolnych chwilach, wraz z kuzynką, podbierałyśmy jajka kurom, bądź wyprowadzałyśmy krowy na pastwisko.

W lecie zbieraliśmy borówki w lesie lub maliny. Natomiast jesienią,
ja wraz z moją mamą zbierałyśmy grzyby w lasach. Lasy znałam jak
własną kieszeń.

Pamiętam sezony borówkowe. Grupą wpadaliśmy do lasu i borówki jedliśmy prosto z krzaczków. Nikt się nie przejmował tym, że borówki mogą być brudne. Nikt z nas też wtedy nie słyszał o kleszczach.

A teraz mieszkając na wsi mam las pod nosem, do którego boję się chodzić, ze względu na kleszcze. Poza tym nie wyobrażam sobie jak można jeść borówki prosto z krzaczków. Media ostrzegają ludzi przed jedzeniem brudnych borówek, poziomek ze względu na jakąś okropną chorobę: bąblowicę.

Bąblowica jest to choroba pasożytnicza wywoływana przez tasiemce. Człowiek może zarazić się bąblowicą poprzez jedzenie nieumytych leśnych owoców, do których mogą być przyczepione jaja bąblowca.

Wniosek z tego jeden: myć dokładnie wszystkie owoce i warzywa.

Kilka lat później … 27.01.2021 r.


W ubiegłym roku się przełamałam i chodziłam na skraj lasu na maliny i ostrężyny leśne. Były przepyszne. Zakładałam wysokie buty gumowe tzw. gumiaki, polar, czapkę z daszkiem lub słomkowy kapelusz i ruszałam na te maliny, ostrężyny.

Na szczęście obyło się bez kleszczy. A owoce porządnie myłam i dziecko zachwycone je wcinało.



Brak komentarzy

Wróć do spisu treści