Moje dziecko wypowiada coraz więcej słów. Ostatnio wzruszyła mnie bardzo scena jaką zobaczyłam …
Mój mąż dał Bartusiowi kilka chrupek do zjedzenia. Siedzieli naprzeciwko siebie. Paweł przyglądał się Bartusiowi i w pewnym momencie Bartuś energicznie wyciągnął rączkę z chrupką w stronę swojego taty i powiedział: jedz. Paweł zaczął się wzbraniać i tłumaczyć Bartusiowi, że to są jego chrupki, a on tata nie jest głodny. Bartuś nie dał się przekonać, tylko po raz kolejny powiedział: jedz. No to tata zjadł tę chrupkę i powiedział Bartusiowi, że była pyszna.
Ta chęć dzielenia się ze strony mojego dziecka bardzo mnie poruszyła. Było to urocze. Ponadto po raz pierwszy usłyszeliśmy słowo jedz.
Na drugi dzień jadł poziomki. To jego jedzenie poziomek też fajnie wygląda. Bartuś dostaje poziomki, uprzednio umyte, na malutkim talerzyku. Jedzenie tych poziomek bardzo długo trwa. Bartuś sięga powoli po jedną poziomkę, przygląda się jej przez chwilę, potem wkłada do buzi i powoli zjada.
Z kolejnymi poziomkami też to robi to samo. A dziś na końcu nas zaskoczył, bo ostatniej poziomki nie zjadł. Wskazał ją paluszkiem i powiedział Mi.
Od razu domyśliliśmy się o co chodzi. Ostatnią poziomkę zostawił dla swojego kuzyna Michałka. Nie pomogły tłumaczenia, że nie wiadomo kiedy do nas przyjedzie Michałek, ani to, że jak już przyjedzie, to dostanie poziomki lub sam sobie je pójdzie zerwać, bo koło domu mamy mnóstwo krzaczków poziomek i truskawek. A jak wiadomo jest teraz sezon na jedne i drugie. Tłumaczenia nic nie pomogły. Jedna poziomka została dla Michałka …
Kilka lat później … 9.03.2022 r.
Nie pamiętam tych sytuacji z poziomkami, bo przecież nie jest możliwe zapamiętanie każdej sytuacji z dzieckiem. Przyznam się, że po przeczytaniu tego bloga, trochę się rozrzewniłam …

