Tak sobie myślę, że to co jemy, to wszystko jest teraz takie chemiczne. Przedwczoraj kupiliśmy borówki amerykańskie, które wszyscy w domu bardzo lubimy i co roku się nimi zajadamy. Wczorajszego dnia moja teściowa użyła część tych borówek do pierogów.
Uwielbiam pierogi z owocami: z malinami, jabłkami, borówkami, śliwkami. Podobno pierogi z czereśniami są wspaniałe, ale jeszcze takich pierogów nie jadłam.
No i wczoraj na obiad zjedliśmy te pierogi. Po jakiejś godzinie mojego męża zaczął boleć brzuch. Mnie też zaczął boleć brzuch, ale dużo później.
Podobno układ pokarmowy kobiety dużo wolniej trawi jedzenie od układu pokarmowego mężczyzny. Dlatego mężczyzna (a przynajmniej mój) jest ciągle głodny.
Zaczęliśmy się zastanawiać z czego mogą nas boleć te brzuchy i chyba to były te borówki. Musiały zawierać tak dużo chemii, że nasze układy trawienne miały duży problem … Ja do dziś czuję te borówki. A w lodówce mamy jeszcze ćwierć kilograma tych owoców. Chyba trzeba będzie je wyrzucić.
Zastanawiam się czy jest coś do jedzenia w sklepach, co jest zupełnie bez chemii? Chyba nie za bardzo. Jak sobie człowiek sam czegoś nie posieje, bądź nie posadzi, to nie będzie jadł nic zdrowego?
Zastanawiam się czy jest coś do jedzenia w sklepach, co jest zupełnie bez chemii? Chyba nie za bardzo. Jak sobie człowiek sam czegoś nie posieje, bądź nie posadzi, to nie będzie jadł nic zdrowego?
Kilka lat później … 30.01.2021 r.
Nawet ekologiczne jabłka zawierają środki ochrony roślin. Kilka dni temu mój mąż wybierał się do Krakowa na większe zakupy. Skończyły się nam jabłka z naszego ogrodu, dlatego też poprosiłam męża o zakup jakichś dobrych jabłek. Mąż obejrzał jabłka w sklepie i doszedł do wniosku, że kupi ekologiczne. Najpierw jednak przeczytał etykietę, na której było napisane, że jabłka były potraktowane niewielką ilością środków ochrony roślin …
No cóż, ekologiczne jabłka to nam rosły w ogrodzie, bo niczym nie zostały potraktowane …

