Bartuś do wszystkiego wyciąga rączki, wszystkiego chce dotknąć, a najlepiej wziąć do rączki. Wie do czego służy telefon komórkowy. Jak dzwoni telefon babci i w domu nie ma mojego męża, to Bartuś jest przekonany, że to tata do niego dzwoni i od razu wyciąga rączkę w kierunku telefonu. Do tego dochodzi krzyk, chce aby mu natychmiast przyłożyć telefon do ucha. I tu pojawia się problem, bo oczywiście nie zawsze do babci dzwoni tata.
No cóż, jeżeli nie ma ani mnie, ani mojego męża w domu, a zadzwoni telefon mojej teściowej, to teściowa może go odebrać i powiedzieć jedynie, że później oddzwoni. A Bartuś jest zawiedziony, i to bardzo, że babcia nie dała mu porozmawiać z tatą.
A jeżeli tata rzeczywiście zadzwoni na babci telefon, to obowiązkowo Bartuś musi „porozmawiać” z tatą, oczywiście o sprawach Bartusia, czyli coś w stylu: co robisz, bawisz się, jesteś grzeczny, bądź grzeczny, jestem na zakupach, co ci kupić. Do momentu co Ci kupić, Bartuś tylko słucha.
Jak usłyszy: co ci kupić, to od razu odpowiada: ka! czyli kaszkę. Moje dziecko mogłoby jeść kaszkę przez cały dzień. Po wyłączeniu się mojego męża oczywiście jest niezrozumienie dlaczego babcia odkłada telefon. Potem jeszcze długo wskazuje na telefon i mówi: tata ka.
Kilka lat później … 4.12.2021 r.
Miło powspominać o moim niegdyś maluszku … Teraz to już pierwszoklasista …

