Mój mąż mówi mi ciągle, że za bardzo interesuję się czyimiś dziećmi. Wiem, że ma rację. Jestem za bardzo wpatrzona w moją bratanicę. Może to wynika z tego, że bardzo chciałabym mieć własne dzieci, a niestety ciągle ich nie mam.
Spotkanie z moim bratem, bratową i ich dzieckiem zawsze wygląda tak samo. W ogóle nie rozmawiam z bratem i jego żoną, tylko podążam krok w krok za ich dzieckiem. Pilnuję jej żeby jej się nic nie stało i bawię się z nią. Łowię każde jej słowo, a potem w domu ciągle mówię mężowi o tym co powiedziała i kiedy. Zachwycam się też jej wyglądem fizycznym.
No cóż, w niedzielę było dokładnie to samo. Dziewczynka ma już 2 latka. Bardzo ładnie wypowiada słowa, buduje proste zdania. Umie liczyć do 10, wie jak się nazywa, jak się nazywają jej rodzice.
No i w niedzielę jak zwykle bawiłam się z nią i tylko na moment poszłam do kuchni po coś do picia dla siebie, a ona w tym czasie zaskoczyła swoim postępowaniem mojego tatę.
Wzięła pilota od telewizora i zaczęła przyciskać na raz wiele przycisków. A mój tata na to, że nie wolno bawić się pilotem. A ona: jak tego nie wolno, to to wolno. Pobiegła szybciutko do radia i zaczęła bawić się pokrętłami. Mój tata na chwilę zbaraniał. Zastanawialiśmy się potem z tatą jak to jest możliwe, aby 2 latka była taka sprytna i bystra???
Kilka lat później … 2.10.2020 r.
Z czasem mi trochę przeszło, a więcej niż trochę, to przeszło mi po narodzinach mojego dziecka. Wtedy pojawił się też zachwyt, ale już własnym dzieckiem.

