Co tydzień dostaję od moich rodziców bezpłatny tygodnik parafialny. Są w nim bardzo ciekawe krótkie artykuły dotyczące najczęściej wiary. W ostatnim tygodniku urzekł mnie artykuł o poczuciu ciągłego niespełnienia. Chyba każdy coś takiego przeżywa lub przeżywał.
Dążenie do zdobywania wiedzy lub do tego aby więcej posiadać nie jest złe. Gorzej gdy jesteśmy przekonani, że jak kupimy sobie wymarzony dom, wakacje, zdobędziemy jakieś wymarzone stanowisko to wtedy dopiero będziemy szczęśliwi. Nastąpi to kiedyś, często w bliżej nieokreślonej przyszłości.
Zamiast cieszyć się tym co teraz posiadamy czekamy na to, co ma nas uszczęśliwić kiedyś w przyszłości. Nasze życie toczy się tu i teraz, kiedyś może nas zwyczajnie już nie być. Czekanie na to, co ma być w przyszłości doprowadza nas do niezadowolenia, zazdrości.
Sama coś takiego często przeżywam. Na szczęście nie dotyczy to mojego męża. Jego nie wymieniłabym na nikogo innego. Jest moim wymarzonym mężem.
Natomiast często mam różne myśli na temat mojej pracy czy domu, w którym mieszkam. Czasem sobie myślę, że za mało zarabiam oraz że gdybym więcej zarabiała to kupiłabym sobie, to czy tamto. Byłabym szczęśliwsza gdybym miała jeszcze więcej rzeczy, ciuchów?
Mieszkam w fantastycznym miejscu, a mimo tego czasem sobie myślę jak by to było fajnie zbudować dom według swojego projektu. A potem sobie zaczynam kalkulować, czy aby to kiedyś będzie możliwe …
To samo dotyczy dziecka. Myśli moje i męża ciągle krążyły wokół dziecka. Chwilowo mamy przerwę z powodu leczenia … ale za parę tygodni znów nasz świat zacznie się kręcić wokół starań o dziecko …
Kilka lat później … 15.09.2020 r.
Obecnie jest tak, że bardzo się cieszę z tego co mam. Najważniejsza jest rodzina i zdrowie. Jednakże bardzo ważne są też pieniądze. Bez nich nie da się żyć. I tych zawsze będę chciała mieć jak najwięcej …

