Wczoraj pojechałam do Krakowa autobusem z sąsiedniej wsi. W sumie jechałam 24 minuty do Krakowa. Natomiast pokonanie niewielkiego odcinka już w Krakowie zajęło mi aż godzinę. Długo nie jechał żaden z autobusów, a jak już przyjechał autobus, to stanął w korku i poruszał się z prędkością żółwia. W Krakowie spotkałam się z mężem i zrobiliśmy zakupy.
A dziś zostałam w domu. Wyprawiłam rano męża do pracy i wyszłam na balkon. Na balkon zwabiły mnie ptaki. Dawały przepiękny koncert. Rozpoznałam tylko jednego ptaka – kukułkę. Nie mogę sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek w Krakowie słyszałam coś podobnego. Warto żyć dla takiej chwili.
A potem zrobiłam pranie, rozwiesiłam je na strychu, wyprasowałam pranie z poprzedniego prania i usiadłam w fotelu z książką. I zaległa cisza. Spokój, błogi spokój. Mogłabym na urlopie być z miesiąc, a nie tylko 2 tygodnie, i po to tylko, aby napawać się rano ptasim trelem a potem świętym spokojem.
Po obiedzie wyszłam przed dom. Z północnej strony rozciąga się tylko zieleń. Na pierwszym planie nasza łąka, potem żywopłot, a potem cudze łąki, nieliczne drzewa na tych łąkach a na dalszym planie lasy. Zieleń, ogromna przyjemność dla oczu.
I tak zrobiło się popołudnie ...
A dziś zostałam w domu. Wyprawiłam rano męża do pracy i wyszłam na balkon. Na balkon zwabiły mnie ptaki. Dawały przepiękny koncert. Rozpoznałam tylko jednego ptaka – kukułkę. Nie mogę sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek w Krakowie słyszałam coś podobnego. Warto żyć dla takiej chwili.
A potem zrobiłam pranie, rozwiesiłam je na strychu, wyprasowałam pranie z poprzedniego prania i usiadłam w fotelu z książką. I zaległa cisza. Spokój, błogi spokój. Mogłabym na urlopie być z miesiąc, a nie tylko 2 tygodnie, i po to tylko, aby napawać się rano ptasim trelem a potem świętym spokojem.
Po obiedzie wyszłam przed dom. Z północnej strony rozciąga się tylko zieleń. Na pierwszym planie nasza łąka, potem żywopłot, a potem cudze łąki, nieliczne drzewa na tych łąkach a na dalszym planie lasy. Zieleń, ogromna przyjemność dla oczu.
I tak zrobiło się popołudnie ...
Kilka lat później … 18.08.2020 r.
Obecnie książki czytam jedynie w autobusach i to rzadko, bo w domu ciągle jest coś do zrobienia. Ponadto Bartuś nie lubi błogiego spokoju. Ciągle coś mówi, robi, bawi się.
Obecnie jestem na urlopie, ale większość czasu spędzam z moim dzieckiem. Zdarza się nam razem słuchać ptasich śpiewów.
Dziś razem obserwowaliśmy trzy krążące nad nami jastrzębie i słuchaliśmy miłych dźwięków przez nich wydawanych. Wypatrywały ofiary.

