W niedzielę pojechaliśmy z wizytą do moich rodziców. Potem przyjechał mój brat z żoną i dzieckiem. Dawno ich nie widziałam. Jakoś tak się nie składało. Ledwo małą poznałam, tak się zmieniła. Dziewczynka jakby „wydoroślała”. Twarz Natalii zrobiła się pociągła.
W pierwszej chwili bardzo się wstydziła nas wszystkich. Jej dziadek, a mój tata wiedział co zrobić, aby wstyd szybko minął. Wziął dziecko na ręce, dał buzi w czółko, połaskotał i Natalia zapomniała o wstydzie. No i dziecko już było całe dziadka. Nie chciała go ani na chwilę zostawić.
W pierwszej chwili bardzo się wstydziła nas wszystkich. Jej dziadek, a mój tata wiedział co zrobić, aby wstyd szybko minął. Wziął dziecko na ręce, dał buzi w czółko, połaskotał i Natalia zapomniała o wstydzie. No i dziecko już było całe dziadka. Nie chciała go ani na chwilę zostawić.
Najpierw mówiła do niego dziadek, a potem dziadusik. Zastanawiałam się wtedy skąd jej przyszło takie słowo do głowy: dziadusik, ale już wiem bo w pewnym momencie powiedziała do swojego taty: tatusik.
Mój tata wymyślał cały czas jakieś zabawy z udziałem Natalii. Bawili się w chowanego (to znaczy dziadek się chował, a Natalia dziadusika szukała), grali w piłkę, rysowali.
Próbowałam włączyć się do zabawy, ale Natalia nie reagowała na mnie w żaden sposób. Nie wiem o co chodzi, albo robię coś nie tak, albo dziecko jest tak zapatrzone w dziadka, że oprócz niego świata nie widzi.
Próbowałam włączyć się do zabawy, ale Natalia nie reagowała na mnie w żaden sposób. Nie wiem o co chodzi, albo robię coś nie tak, albo dziecko jest tak zapatrzone w dziadka, że oprócz niego świata nie widzi.
Przez cały pobyt u moich rodziców mój mąż z moim bratem rozmawiali, więc oboje nie zajmowali się dzieckiem. Żona brata przysłuchiwała się rozmowie i cały czas miała dziecko na oku. A moja mama próbowała we wszystkim jednocześnie uczestniczyć.
Moja mama jako to babcia chciała wnusię nakarmić i ciągle ją pytała czy coś zje. A Natalia miała na to 2 odpowiedzi: może tak, może nie, w zależności od tego czy chciała coś zjeść. Na kotlecika mówiła: może nie, a na ciasteczko: może tak i wyciągała po niego rączkę.
Moja mama jako to babcia chciała wnusię nakarmić i ciągle ją pytała czy coś zje. A Natalia miała na to 2 odpowiedzi: może tak, może nie, w zależności od tego czy chciała coś zjeść. Na kotlecika mówiła: może nie, a na ciasteczko: może tak i wyciągała po niego rączkę.
A teraz z innej beczki. Dzięcioł nam dalej dokucza …
Kilka lat później … 13.10.2020 r.
Dawne czasy … Teraz jestem ulubioną ciocią Natalii. A mój tata nadal ulubionym dziadkiem …

