W sobotę z samego rana udałam się do moich rodziców. Chciałam sobie kupić półbuty, a na osiedlu (gdzie mieszkają moi rodzice) jest fajny sklep obuwniczy.
Pomogłam rodzicom przy sobotnich porządkach mieszkania, a potem pojechałam po te buty i je kupiłam. Po wyjściu ze sklepu zrobiłam sobie długi spacer, bo na autobus musiałabym czekać ponad 20 minut. Przeszłam się 2 przystanki.
Po powrocie do domu postanowiłam zrobić porządki w moim dawnym pokoju.
Miesiąc przed poznaniem Pawła doszłam do wniosku, że już nie mam szans na poznanie faceta. W związku z powyższym chciałam wyremontować pokój i wymienić bardzo stare rzeczy na nowe.
Miesiąc przed poznaniem Pawła doszłam do wniosku, że już nie mam szans na poznanie faceta. W związku z powyższym chciałam wyremontować pokój i wymienić bardzo stare rzeczy na nowe.
Kupiłam meble, dywan, wersalkę i fotel. Chciałam sobie umościć gniazdko na dalsze samotne życie, z rodzicami, bo na zakup własnego mieszkania nie miałam żadnych szans.
Korzystałam z tych rzeczy tylko przez ponad 1,5 roku. Nie wzięłam ich ze sobą do domu męża, teraz mojego domu. Na razie nie mam gdzie ich wstawić. Może kiedyś …
A skoro nie wzięłam mebli, to zostało w nich jeszcze pełno rzeczy, np. książki. No i w sobotę zaczęłam znów to wszystko przeglądać, już któryś raz z kolei. Zainteresowała mnie moja stara encyklopedia z 1993 roku i ją sobiezabrałam.
Potem w domu sobie myślę … a w zasadzie to do czego mi potrzebna będzie ta encyklopedia? Wszystkie informacje można znaleźć teraz w internecie.
Kilka lat później … 19.12.2020 r.
Od tamtego czasu tylko raz pokazałam tę encyklopedię mojemu dziecku, jako ciekawostkę. Mam ją nadal. Nie potrafię się z nią rozstać. Jak byłam bardzo młoda, mam na myśli nastoletnie lata, to wtedy bardzo często z niej korzystałam. Namiętnie rozwiązywałam krzyżówki i wtedy chętnie korzystałam z encyklopedii.
Buty przestałam w tym sklepie osiedlowym kupować, od czasu, kiedy to po paru miesiącach od momentu ich zakupu zrobiła mi się po prostu i zwyczajnie dziura w podeszwie.

