Moja gmina postanowiła oszczędzać na prądzie i nie zapala lamp od paru dni, gdy się ściemni. A ja cała drżę, jak idę każdego ranka w tych egipskich ciemnościach.
Wiem, że mogę iść z zapaloną latarką, którą mam przy sobie, ale mam jakieś takie wrażenie, że wtedy wszyscy widzą jak idę i coś niedobrego się zdarzy. Mój mąż mówi, że nic mi się nie stanie i nikt mi nic złego nie zrobi, ale jakoś to pocieszenie nie odnosi skutku. A na dodatek przy przystanku jest lasek i mam nieciekawe z nim wyobrażenia …
Do wczesnych lat młodości mojego męża nie było oświetlenia na wsi i jakoś musiał żyć. A wtedy wałęsało się po wsiach pełno bezpańskich psów, często bardzo groźnych dla otoczenia.
Nie mamy oświetlenia, nie mamy chodników wzdłuż drogi, po drodze nie są w stanie minąć się dwa samochody, bo jest tak wąska, ale gmina zadbała o to, aby drogi miały swoją nazwę. Gmina z nazwami dróg, to chyba jakiś prestiż dla gminy? Wymiana tabliczki na domach i dokumentów to duży koszt dla każdego mieszkańca, ale to jest chyba mało istotne dla gminy.
Zapomniałabym, że wzdłuż dróg nie ma rowów (gmina miała je odnowić 3 lata temu), więc jak mocno pada to woda nie ma jak spływać, tylko płynie drogami. A jak wiadomo woda potrafi wszystko zniszczyć, więc i drogi też niszczy.
Gmina nie jest biedna, ale oszczędza na mieszkańcach.
Kilka lat później … 20.02.2021 r.
Oświetlenie dróg wróciło. Rowy są, więc woda nie płynie już drogą. Chodników nie ma i nie będzie, bo nie ma na nie miejsca. Szkoda, bo dzieci nie mają gdzie jeździć w lecie na rowerze.
Psów bezpańskich nie widuję i z tego bardzo się cieszę, bo się ich boję.

