Bardzo dawno mnie tutaj nie było. Zwaliło się na mnie ostatnio trochę dużo spraw do załatwienia w pracy. O tej porze roku mamy ciężki okres w pracy.
Jestem praktycznie przez cały dzień w pracy. Nawet nie wiem co się dzieje w tej chwili w Polsce i na świecie, bo nie mam czasu poczytać wiadomości w internecie lub obejrzeć je w telewizji.
Wstaję o 5 rano, a o 5.30 jestem już na przystanku. A wracam do domu około 20. Na całe szczęście obiadokolacja stoi już na stole. Moja teściowa to święta kobieta. Mogłaby startować w konkursie: najlepsza teściowa na świecie, gdyby taki konkurs był gdzieś organizowany. A mój mąż praktycznie mnie wita z kapciami moimi w swoich rękach (całe szczęście, że nie w zębach).
Siadamy do tego obiadu we dwoje. Paweł przygląda mi się z troską i mówi, że marnie wyglądam, po czym głaszcze mnie po włosach. Jakie to wszystko jest miłe, gesty czułości i miłości. Oby tak było zawsze …
Czasem myślę sobie o przyszłości … Zastanawiam się, jak to jest gdy małżeństwo ma za sobą 20 lat stażu. Czy pojawia się po takim czasie znudzenie sobą? Czy jest czułość? Czy istnieje jeszcze miłość, czy może już tylko pozostaje przyjaźń?
Przyjaźń to też duża rzecz, ale uważam, że nie ma miłości bez przyjaźni.
Przyjaźń to też duża rzecz, ale uważam, że nie ma miłości bez przyjaźni.
Kilka lat później … 19.02.2021 r.
Teściowa nadal jest wspaniałą teściową, mamą i babcią, choć nadgryzł ją już niestety ząb czasu. Widać po niej starość. To przykre patrzeć jak się starzeje bliska nam osoba. Ma jakby coraz mniej sił. Mniej się rusza w ciągu dnia. Może jest już zmęczona życiem. Na szczęście jest zdrową osobą. Nic jej w zasadzie nie dolega, chociaż ma już 74 lata. I z tego się bardzo cieszymy. Mam nadzieję, że oboje z mężem doczekamy w zdrowiu tak pięknego wieku.

