Śniadania i kolacje często robię wraz z mężem. Zdarza się też bardzo często, że mój mężuś przygotowuje dla nas jedzenie. Tak też było dzisiejszego poranka. Paweł wstał dziś szybciej ode mnie. Po porannej toalecie zabrał się za śniadanie.
Przy obiedzie też chciał mi pomagać. Co jakiś czas przychodził do mnie do kuchni i pytał czy mi w czymś pomóc. Jak facet chce pomóc, to nie powinno mu się odmawiać, bo innym razem nie będzie chciał proponować pomocy.
Przyniósł mi więc ziemniaki z piwnicy. Potem pomieszał sałatkę, spróbował czy jest smaczna. A na końcu mieszał mi pieczarki na patelni.
Usiedliśmy w końcu do tego obiadu, tym razem sami, bo teściowa była z wizytą u swojej siostry i tak sobie jedliśmy i rozmawialiśmy …
Rozmawialiśmy o różnych sprawach, aż w końcu zeszliśmy na początki naszej znajomości.
Nie mogłam sobie przypomnieć tego, gdzie było nasze pierwsze spotkanie. Jak można nie pamiętać pierwszego spotkania? Paweł oczywiście wszystko pamiętał i próbował mi odświeżyć pamięć.
Na pewno to ja zaproponowałam miejsce tego pierwszego spotkania, bo zawsze chciałam aby spotkanie było w miejscu publicznym i takim, które dobrze znam. Nigdy nie wiadomo na kogo się trafi umawiając się na randkę w ciemno.
Umówiliśmy się na rynku pod Empikiem. Z pierwszego spotkania pamiętam tylko tyle, że siedzieliśmy w jakimś ogródku i coś piliśmy, nawet nie pamiętałam co. Paweł twierdzi, że piliśmy sok pomarańczowy.
Może nie pamiętam tak dobrze tego pierwszego spotkania, bo pierwszych (i często jedynych) spotkań było tak wiele, że wszystko mi się w pamięci wymieszało.
Może nie pamiętam tak dobrze tego pierwszego spotkania, bo pierwszych (i często jedynych) spotkań było tak wiele, że wszystko mi się w pamięci wymieszało.
Szkoda, że sobie nie opisywałam tych wszystkich spotkań i facetów. Byłoby teraz co opowiadać, a może i nawet byłoby się z czego pośmiać …
Kilka lat później … 24.11.2020 r.
Teraz to już w ogóle nie pamiętam naszego pierwszego spotkania z Pawłem. Pamiętam o różnych sprawach. Na przykład pamiętam jak piliśmy gdzieś tam gorącą czekoladę i Paweł ukradkiem zerkał na mój biust. Hihihi. Myślał, że tego nie widzę. A widziałam i było mi bardzo miło z tego powodu.

