Ja i mój mąż mieliśmy dzisiaj wolne od pracy. Mąż zabrał teściową na zakupy do Krakowa, a ja zostałam z Bartusiem. Teściowa chciała kupić sobie jakieś ciuchy, żeby ładnie wyglądać, gdy spaceruje z Bartusiem podczas naszej (mojej i męża) nieobecności.
Bartuś spał do godziny 8. A potem było ubieranie, siusianie do nocnika, czesanie (oj, tego to Bartuś coś ostatnio nie lubi). Unika czesania. Być może jest to dla niego zabawa, to unikanie czesania. Gdy wyciągamy szczotkę do włosów, to Bartuś natychmiast robi ze swego ciała most, przy czym głowę przyciska do ochraniacza na łóżeczku i poduszki. Ja mam na to sposób. Łaskoczę Bartusia po pupie, czego on nie wytrzymuje i siada głośno się śmiejąc. Co ciekawe, Bartuś nie ma łaskotek na stopach, ale za to łaskotki ma na pupie.
Natomiast podczas wieczornego usypiania moje dziecko bardzo lubi, gdy go głaszczę po szyi lub stopach. Szybciej zasypia.
Wracając do wczorajszego dnia, niby był bardzo zwyczajny, ale dla mnie bardzo fajny, bo spędzony z moim dzieckiem. Po zabiegach pielęgnacyjnych zrobiłam kaszkę mojemu dziecku, którą zjadł z apetytem. A potem pojechaliśmy wózkiem na spacer.
Bartuś rozglądał się na wszystkie strony, chłonął dźwięki wydawane przez ptaki, przyglądał się ludziom i pojazdom. W końcu trafiliśmy na nasz plac zabaw. Na placu zabaw mój synek trochę się pohuśtał, pozjeżdżał na zjeżdżali. Do domu, a raczej pod dom wróciliśmy po 2 godzinach spaceru.
Myślałam, że Bartuś jest zmęczony, ale okazało się, że ma jeszcze dużo siły, w przeciwieństwie do mnie, na bieganie koło domu i zbieranie stokrotek. W końcu udało mi się go namówić na powrót do domu. Musiał być jednak trochę zmęczony bo bardzo szybko usnął i spał ze 2 godziny. A ja byłam tym spacerem tak wykończona, że musiałam trochę odetchnąć. Położyłam się tylko na 10 minut, a obudziłam się po godzinie snu.
I tak sobie właśnie myślę. Mam tylko jedno dziecko, którego niespożyta energia bardzo mnie męczy. Co by było, gdybym miała jeszcze jedno dziecko?
Kilka lat później … 16.02.2022 r.
Moje dziecko nadal nie ma łaskotek na stopach. Czy każdy je ma? Gdybym miała jeszcze jedno dziecko, to byłoby może łatwiej? Bawiliby się ze sobą, kłócili, ale też i wspierali. Mogliby liczyć na siebie w trudnych dla siebie sytuacjach, ale niestety tak nie jest i nie będzie, bo mój synek jest jedynakiem (niestety).

