To może trochę jest dziwne, ale moje dziecko chyba nie przepada za smoczkiem …
Jeszcze będąc w ciąży postanowiliśmy z mężem, że nie będziemy dawać smoczka naszemu dziecku. Nie chcieliśmy mieć problemu z oduczaniem dziecka ssania smoczka oraz aby nie miało wady zgryzu.
W szpitalu w ogóle nawet nie pomyślałam o podaniu smoczka Bartusiowi, bo dziecko płakało bardzo mało i bardzo rzadko, właściwie tuż przed jedzeniem. Inne dzieci ciągle tam płakały. Jak któreś zaczęło płakać, to bardzo długo nie mogło się uspokoić.
Natomiast będąc już w domu, któregoś dnia, gdy Bartuś bardzo dużo i długo płakał, poddaliśmy się z mężem i daliśmy mu tego smoczka. I tutaj pojawił się problem. Smoczek co prawda uspokaja dziecko, ale jakby nie chce trzymać się buzi. Bez naszego podtrzymywania nie ma możliwości, aby Bartuś utrzymał go sam w buzi. Smoczek mu z buzi wypada.
Z jednej strony bardzo się cieszymy, bo nie będzie trzeba oduczać dziecka ssania smoczka, ale z drugiej strony … Pewnej nocy, przez jakąś godzinę, podtrzymywałam smoczka w dziecka buzi. I to już nie jest zbyt fajne. Często też za dnia trzymam mu tego smoczka w buzi.
Nie wiem o co tu chodzi. Nie potrafi utrzymać tego smoczka, czy go po prostu nie lubi?
Kilka lat później … 12.06.2021 r.
Nasze dziecko w końcu zaczęło samo trzymać smoczek w buzi. Natomiast, co nas bardzo cieszyło, nasze dziecko smoczek potrzebowało tylko do zasypiania. Tuż po zaśnięciu smoczek wypadał z dziecka buzi. W ciągu dnia Bartuś nie był w ogóle zainteresowany smoczkiem.

