Mój mąż zawsze mi powtarza: nigdy z nikim nie rozmawiaj o polityce w pracy, bo źle na tym wyjdziesz. I ma rację. Unikam rozmów na ten temat.
Przed wyborami na prezydenta i po nich, w mojej pracy aż wrzało. Dochodziło do potężnych awantur. Jedna koleżanka to niemal krzyczała, gdy się dowiedziała kto został naszym prezydentem. I atakowała koleżanki pytaniem: czy jesteś zadowolona z wyboru prezydenta.
Spróbowała któraś być zadowolona, to dopiero wtedy następował wybuch wściekłości. Mnie o to nie zapytała, bo akurat miałam dużo pracy i nie miałam czasu rozmawiać na jakiekolwiek tematy.
Swoją drogą nie rozumiem, jak można się tak zachowywać w pracy. Przychodzimy do pracy wykonać jakieś zadania, za które otrzymujemy wynagrodzenie. Nikt nam nie płaci za dyskusje na różne tematy. Oczywiście, nie da się tak zupełnie nie rozmawiać z koleżankami, ale są różne neutralne tematy, np. codziennie można rozmawiać o pogodzie, o dzieciach, o ciuchach.
Obecnie moim tematem numer 1 każdego dnia jest rozmowa o Bartusiu. Naturalna sprawa. Codziennie też koleżanki pytają o niego, wspominając okres, kiedy to same miały malutkie dzieci. Czasem sypią radami. Z chęcią słucham rad, czasem bardzo praktycznych i przydatnych, np. w sprawie czopka.
Panicznie bałam się zapodać dziecku czopka. Zupełnie nie wiedziałam jak się do tego zabrać, a koleżanka z pracy opowiedziała mi w jaki sposób to zrobić. Po czym okazało się, że podanie dziecku czopka nie jest żadnym problemem. Strach, jak zwykle, ma wielkie oczy.
Kilka lat później … 6.08.2021 r.
Teraz już bardzo rzadko mówię o swoim synku. Jednym z powodów jest to, że mam już dość duże dziecko, bo prawie siedmioletnie i doświadczenie też mam już przecież prawie siedmioletnie. Natomiast moje koleżanki mają małe wnuki i to one nas teraz „zanudzają” opowieściami o nich.
Najgorsze jest to, że trzeba oglądać też filmiki. Jedna z koleżanek jest starsza ode mnie tylko o 3 lata, a ma już roczną wnuczkę. Kiedy ja będę miała wnuki? Może za jakieś 20 lat, a może być nawet za jakieś 30 lat …

