Jak to się mówi? Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej? Jednak najlepiej człowiek czuje się we własnym domu. Bardzo lubię wycieczki, wyjazdy, ale zawsze mam różnego rodzaju obawy związane z wyjazdowymi wycieczkami.
Po wejściu do pokoju w danym pensjonacie najpierw biegnę do łazienki żeby zmoczyć swoją oczywiście ściereczkę. I tą ściereczkę przecieram wszystkie dostępne powierzchnie, na których zamierzam coś położyć (oprócz podłogi). A potem zaczynam przyglądać się pościeli i zastanawiać się czy aby na pewno jest czysta.
Tak mam i nic nie poradzę na to. Paweł mówi, że przesadzam. Przekonuje mnie, że na pewno właściciele pensjonatu zmienili pościel bo gdyby turysta wyczuł, że pościel jest brudna to więcej by tu nie przyjechał i jeszcze na dodatek zrobiłby odpowiednią reklamę wśród swoich znajomych. Może i ma rację. Pewnie przesadzam.
Podczas studiów jeździłam w różne zakątki Polski na praktyki zawsze ze swoim śpiworem. Nigdy nie spałam w pościeli pensjonatu. Zresztą moja koleżanka to samo robiła. Obie zawsze miałyśmy dodatkowy bagaż w postaci śpiworu ...
Może ten problem z pościelą pozostał mi z tamtych lat ...?
A wracając do naszego wyjazdu sylwestrowego to musiałam się tam chyba przeziębić, bo dziś mam ogromny katar. Zwyczajnie mi się leje z nosa. No coś okropnego. Byłam dziś w pracy, ale ledwo dociągnęłam do końca dnia. Mam nadzieję, że mi do jutra przejdzie ... w końcu przed nami kolejny długi weekend ... i nowe plany ...
Kilka lat później … 13.06.2020 r.
No cóż, powierzchnie nadal przecieram swoją ściereczką (oprócz podłogi), ale już tak bardzo nie przyglądam się pościeli. Zawsze zresztą była czysta.
A tak w ogóle mieliśmy plany na obecnie trwający tydzień. Pod koniec ubiegłego roku zaplanowaliśmy wyjazd na ten czerwcowy tydzień nad morze. Z powodu panującej pandemii zrezygnowaliśmy z tego pomysłu. I nie żałujemy.
Ważniejsze jest dla nas nasze zdrowie od nadmorskiego wczasowania. Ponadto czytałam w Internecie, że ludzie nad morzem zachowują się tak, jakby w ogóle nie było w Polsce koronawirusa. Te wiadomości nadmorskie utwierdziły nas w przekonaniu, że podjęliśmy słuszną decyzję.
W tym roku musi nam wystarczyć pobyt na świeżym powietrzu pod domem. I chwalimy sobie taki pobyt. Czasem znajduję chwilę na samotny taki pobyt. Siadam sobie na krzesełku w cieniu i patrzę w dal. Na pierwszym planie zielona łąka, na drugim planie zielony żywopłot, potem znów zielona łąka, a na końcu zielony las. Przede mną świeżutka zieleń. Pachnąca.
Zamykam oczy i wdycham te cudowne zapachy polnych kwiatów. I słucham śpiewu ptaków. Krótka taka chwila jest dla mnie wystarczającym odpoczynkiem od codziennych trosk.

