Ja i mój mąż nie mamy doświadczeń związanych z przedszkolem. Oboje od razu wylądowaliśmy w tak zwanej zerówce. Z zerówki pamiętam jedynie, że nie chciałam się uczyć czytać.
Pewnego dnia pani kazała mi zostać po lekcjach, chyba w tak zwanej kozie (tak się to chyba nazywało) i uczyć się czytać. Wróciłam do domu bardzo późno, a tam czekały mnie dalsze nieprzyjemności i dalsza nauka czytania.
Pewnego dnia pani kazała mi zostać po lekcjach, chyba w tak zwanej kozie (tak się to chyba nazywało) i uczyć się czytać. Wróciłam do domu bardzo późno, a tam czekały mnie dalsze nieprzyjemności i dalsza nauka czytania.
Do dziś nie mogę zrozumieć tej mojej niechęci do czytania, gdyż po paru latach od tamtego zdarzenia zaczęłam dosłownie pochłaniać książki. Niemal swój cały wolny czas poświęcałam czytaniu, przez co zaczął mi się pogarszać wzrok.
Swego czasu należałam aż do 4 bibliotek: jednej szkolnej i 3 publicznych. W szkole dostawałam nagrody książkowe za największą ilość przeczytanych książek.
Na studiach już nie było czasu na czytanie tak dużych ilości książek. W związku z czym z czasem zaczęłam się wypisywać z bibliotek.
Do czytania powróciłam, gdy zaczęłam pracować, ale nie zapisałam się do biblioteki, lecz zaczęłam kupować książki. No i teraz mam całą masę książek. Od jakiegoś czasu zastanawiam się: po co ja kupowałam te książki? Dlaczego nie zapisałam się do biblioteki i nie korzystałam z tych samych książek, tylko za darmo?
Kilka lat później … 27.02.2021 r.
Kilka lat później większość książek sprzedałam i zapisałam się do biblioteki. Korzystam z niej do dnia dzisiejszego. Zdarza mi się kupić jakąś ciekawą książkę, ale już teraz bardzo rzadko.
Nadal lubię czytać książki w autobusach i tramwajach. Muszę przyznać, że ludzie bardzo rzadko czytają książki w środkach komunikacji miejskiej. Gazet to już w ogóle ludzie nie czytają. Wszystko mają w smartfonach.
Mam nadzieję, że ich czytanie nie sprowadza się jedynie do przeglądania Internetu w smartfonach? A szczególnie bardzo znanego portalu społecznościowego.
Ja też codziennie zaglądam na ten portal, ale tylko po to, aby sprawdzić, czy coś nowego pojawiło się w grupie dotyczącej zerówki mojego syna. Nie używam do tego smartfona. Smartfon jest dla mnie jedynie telefonem. Nie mam w nim Internetu.

