ABCmaluszka.pl - płodność, ciąża, poród, dziecko, macierzyństwo
Blog młodej mężatki
REKLAMA
Przejdź do treści

Przyjęcie i moja babcia

ABCmaluszka.pl - płodność, ciąża, poród, dziecko, macierzyństwo, blog
Opublikowany przez w O mnie ·
Podczas mszy fotograf robił nam zdjęcia i naszym bliskim. Po mszy, podczas wręczania prezentów, też ten sam fotograf robił nam zdjęcia. Na końcu zrobił nam wszystkim grupowe zdjęcie.

Wspominam te zdjęcia ponieważ jedno z tych zdjęć przedstawia moją babcię, o której ostatnio pisałam. Fotograf uchwycił jej delikatny uśmiech na bardzo szczęśliwej twarzy. To zdjęcie jest najdroższe mojemu sercu.

Zdjęcia przedstawiające mnie i Pawła podczas wymiany obrączek czy jakieś inne też są ważne, ale są to tylko zdjęcia. Ważniejsze od tych zdjęć jest teraz moje małżeństwo.

Wracając do zdjęcia babci ... Jest to ostatnie zdjęcie jakie zostało zrobione mojej babci. Niedawno po paromiesięcznej ciężkiej chorobie zmarła moja ukochana babcia.

Pozostanie w mojej pamięci i sercu do końca moich dni. Mam nadzieję, że gdzieś tam z góry spogląda na mnie i "trzyma kciuki" za moje małżeństwo.

Prosto spod kościoła pojechaliśmy do lokalu na małe popołudniowe przyjęcie. Moi rodzice martwili się bardzo o to aby goście nie byli głodni i doprowadzili do tego, że w ciągu paru godzin było parę gorących dań. Mówiłam, że za dużo tego jedzenia będzie. Nikt tyle nie zje. No i goście nie byli aż tak głodni aby jeść i jeść i jeść.

Podczas przyjęcia żałowałam trochę, że nie było muzyki. Byłoby na pewno dużo weselej. A tak to myślę, że goście trochę się nudzili.

Na przyjęciu nie zabrakło wołania gości: gorzko, gorzko. Musieliśmy dać sobie z Pawłem buzi przy wszystkich. Mnie to trochę zawstydziło.

Po 21 godzinie rodzina powoli zaczęła się zbierać do wyjścia (dostali od moich rodziców paczki z ciastem) i o godzinie około 22 zostaliśmy tylko my z Pawłem i moi rodzice. Nawiasem mówiąc, mama Pawła nie chciała zabrać paczki z ciastem i wtedy jeden jedyny raz powiedziałam do niej: mamo.

Zapłaciliśmy rachunek, kelner odliczył od rachunku zaliczkę w wys. 100 zł i pojechaliśmy do domu moich rodziców z pakunkami pełnymi jedzenia.

Kilka lat później … 25.04.2020 r.

Rzeczywiście wtedy powiedziałam do teściowej jeden jedyny raz w życiu: mamo. Nie potrafię  mówić do niej mamo. Uważam, że miałam jedną mamę. Moja mama zmarła kilka lat temu.

Mimo wszystko teściowa zachowuje się jakby była moją mamą i bardzo sobie to cenię. Jest wspaniałą teściową. Zresztą wiele razy o tym pisałam.

Wszystko bardzo dobrze się skończyło. Niepotrzebnie tak się stresowałam przygotowaniami do ślubu i samym ślubem. No ale czy da się inaczej przeżyć ten czas? W spokoju?



Brak komentarzy

Wróć do spisu treści