Moje dziecko, pewnie jak każde dziecko, uwielbia zwierzęta. Najbardziej podobają mu się koty i psy. Mimo, że mieszkamy na wsi, to nie mamy zwierząt. Bartuś widuje koty. Jest kilka kotów na wsi, które spacerują po wsi.
Na szczęście psów spacerujących się tutaj nie widzi. Piszę na szczęście, bo jakoś bardzo boję się psów na wsi. Może dlatego, że tutaj nie widzi się psów samotnie spacerujących. Psy są przy domach, za ogrodzeniem. Jak się koło takiego domu przechodzi, to niektóre z nich trochę poszczekają na człowieka, by po chwili dać sobie spokój.
W miastach jest inaczej. Wszędzie się widzi psy: na smyczach, albo w kagańcach lub bez jednego i drugiego, a nawet bez właściciela. I to jest normalne. A na wsi jak się obcy pies pojawi koło domu, to człowiek się go po prostu boi, bo nie wiadomo skąd się nagle tutaj wziął.
… ale odbiegłam od tematu. Wczoraj okazało się, że Bartuś jednak woli koty od psów i chce mieć kota w domu. Powiedział nam, że w jakiejś tam bajce dziewczynka ma kota. I on chce też mieć kota. Mój mąż mu powiedział, że widuje koty koło domu. To mu nie wystarczy. Bartuś chce mieć kota w domu.
Będziemy mu musieli jakoś tego kota wyperswadować, bo oboje z mężem niestety kotów nie lubimy i nie wyobrażamy sobie mieć go w domu.
Kilka lat później … 19.06.2022 r.
Nadal nie mamy żadnych zwierząt domowych. Nasze dziecko przestało mówić o domowych zwierzętach. Na dzień dzisiejszy wystarcza mu przyglądanie się mrówkom, pająkom, sarnom, zającom, biedronkom i innym zwierzątkom, na które natykamy się w pobliżu naszego domu i nie tylko naszego domu.

