Uff, nareszcie mam mniej pracy w pracy i mogę wychodzić z niej o normalnej porze. W poniedziałek miałam dzień wolny od pracy i muszę przyznać, że trochę odpoczęłam przez ten ostatni weekend. Bartuś bardzo się cieszył z obecności swojej mamy w domu.
Wrzesień i październik bardzo szybko mi zleciały, przez co dopiero wczoraj zorientowałam się, że właściwie to ja na zimę mam starą i niezbyt ciepłą kurtkę. Z butami też mam problem, bo te, w których chodziłam w ubiegłym roku już nie nadają się do chodzenia. Pod koniec tygodnia wybiorę się na miasto (Kraków) po buty i kurtkę. Mam nadzieję, że będzie jeszcze jakiś wybór tych rzeczy w sklepach.
Całe szczęście, że mój mąż i teściowa pomyśleli o Bartusiu i w odpowiednim czasie zakupili mu buty zimowe, kurtkę, czapkę (koniecznie z pomponem), rękawiczki, ciepłe pantofle i parę jeszcze innych ciepłych rzeczy.
Bartuś nie przepada za nowymi rzeczami. Musi się z nimi jakby oswoić.
Z pantoflami było zupełnie inaczej. Od razu chciał zakładać nowe pantofle na nogi jak tylko je zobaczył. A to chyba dlatego, że przody pantofli przypominają psie głowy. Pantofle są śliczne i nie dziwię się, że Bartuś chce w nich chodzić.
Moje dziecko jest w pełni przygotowane na mroźną i śnieżną zimę. Oby tylko się doczekał w tym roku śniegu na tyle, że będzie miał możliwość ulepić bałwana i pojeździć na sankach.
Kilka lat później … 9.05.2022 r.
Moje ponad 7-letnie dziecko nie będzie chodzić w czapkach z pomponami. Pomponu czapka mieć nie może, bo koledzy Bartusia nie chodzą w takich czapkach. Ok. Czapka nie musi mieć pomponu. Nie mam nic przeciwko tej sprawie. Natomiast w kwestii nowych ubrań, to Bartuś lubi nosić nowe rzeczy. Już nie musi się z nimi oswajać.

