Miałam dziś bardzo dziwny sen. Po takich snach często zastanawiam się, co taki sen może oznaczać.
Śniło mi się, że poszliśmy do przychodni z mężem oddać krew do badań. A tam stanęliśmy w bardzo długiej kolejce. Po pewnym czasie nie mogłam sobie przypomnieć jakie badanie krwi chcieliśmy zrobić. Wyszłam więc z kolejki i pobiegłam do domu po kartkę, na której miałam wszystko zapisane.
Pamiętam, że biegłam do domu, ale znalazłam się w zupełnie nieznajomym mieszkaniu, w którym była moja teściowa i dwóch małych chłopców. Chłopców pierwszy raz na oczy widziałam. Bawili się moim kalkulatorem. Odebrałam im ten kalkulator i z oburzeniem spojrzałam na teściową. Wróciłam do przychodni bez kartki, na której miałam napisane nazwy badań. A w przychodni nie mogłam znaleźć męża.
Przypomniałam sobie, że z kolejki wyszłam bez słowa, więc mąż nie wiedział nawet gdzie poszłam. W końcu go znalazłam w jakiejś innej kolejce, ale ciągle nie wiedziałam, po co tu przyszliśmy. I na tym sen się urwał, bo się obudziłam.
Przypomniałam sobie, że z kolejki wyszłam bez słowa, więc mąż nie wiedział nawet gdzie poszłam. W końcu go znalazłam w jakiejś innej kolejce, ale ciągle nie wiedziałam, po co tu przyszliśmy. I na tym sen się urwał, bo się obudziłam.
Od razu pomyślałam sobie, że śniące dzieci oznaczają kłopoty. Mój mąż nie wierzy w sny i ja też naprawdę staram się nie wierzyć w sny, ale jednak jakieś myśli o kłopotach przemknęły mi w głowie …
Czy należy wierzyć w sny? Może poprzez sny nasza podświadomość coś nam podpowiada?
Kilka lat później … 8.03.2021 r.
Już nie analizuję snów. Zauważyłam, że jak myślę o którymś z rodziców, to mi się oboje śnią. Moim zdaniem sny są odzwierciedleniem naszego stanu umysłu, pomysłów, trudnej przeszłości, planów na przyszłość. I to wszystko.

