W pobliżu przystanku rosło sobie jakieś zboże. Nie wiem jakie, bo nie bardzo się mu przyglądałam. Wczoraj po południu widziałam jadący kombajn w stronę przystanku. Dziś rano na tym polu leżało zboże w takich dużych kostkach.
A dziś po południu zobaczyłam coś co mnie zdumiało. Nigdy czegoś podobnego nie widziałam. Zastanawiałam się czy będę w stanie to urządzenie opisać mojemu Pawełkowi. A Paweł nie był zdziwiony, zaskoczony był tylko, że ci ludzie mają to jeszcze.
Nie umiem tego opisać. Paweł nazwał to traktorkiem. W ogóle traktora nie przypominało, bo miało tylko 2 koła, wielkości jak u motocykla. Do tego urządzenia przypięty był wóz pełen tego zboża. Jakiś człowiek ruszył z miejsca tym urządzeniem trzymając coś w rękach i idąc obok tego czegoś. I to coś po prostu jechało, bardzo wolno, ale jechało.
Nie umiem tego opisać. Paweł nazwał to traktorkiem. W ogóle traktora nie przypominało, bo miało tylko 2 koła, wielkości jak u motocykla. Do tego urządzenia przypięty był wóz pełen tego zboża. Jakiś człowiek ruszył z miejsca tym urządzeniem trzymając coś w rękach i idąc obok tego czegoś. I to coś po prostu jechało, bardzo wolno, ale jechało.
Przypomniało mi się moje dzieciństwo i bardzo za tym czasem zatęskniłam. Pamiętam czasy kiedy robiłam powrósła. Znałam 2 sposoby ich wykonania. Zrobiłam całe mnóstwo tych powróseł, jak nie u rodziców mojej mamy, to u rodziców mojego taty. U rodziców mojej mamy zboże koszone było kosą, a u drugich dziadków kombajnem.
Ciekawa jestem, czy teraz dzieci w ogóle znają takie słowo jak: powrósło …
Kilka lat później … 11.09.2020 r.
Czas pędzi nieubłaganie, świat idzie do przodu. W czasach moich powróseł nikt nigdy by chyba nie uwierzył, że kiedyś niemal każdy będzie nosił w kieszeni lub w torebce przenośny komputer. I ten malutki komputer często będzie dla człowieka niemal całym światem …

