Mój znajomy jest bezrobotny od lipca ubiegłego roku. Z wykształcenia i zawodu jest blacharzem samochodowym. Po utracie pracy poszedł do krakowskiego urzędu pracy zarejestrować się jako osoba bezrobotna. Przez pół roku otrzymywał niewielki zasiłek dla bezrobotnych.
Co trzy miesiące znajomy musi stawić się w urzędzie pracy celem odebrania oferty pracy. Za każdym razem urzędniczka oferowała mu jedną ofertę pracy zupełnie niezgodną z jego wykształceniem i zawodem.
Znajomy mieszka u nas na wsi, więc aby dojechać do krakowskiego urzędu potrzebuje trochę czasu. W sumie cała wyprawa do Krakowa zajmuje mu około 4 godzin.
W ubiegłym tygodniu znajomy stawił się w urzędzie pracy jak zwykle po ofertę pracy i otrzymał skierowanie do pracy jako blacharz.
W ubiegłym tygodniu znajomy stawił się w urzędzie pracy jak zwykle po ofertę pracy i otrzymał skierowanie do pracy jako blacharz.
Pełen nadziei od razu pojechał do tego miejsca pracy. A na miejscu dowiedział się, że to nie chodziło w ogóle o blacharza samochodowego, lecz o blacharza dachowego. Wrócił wściekły do urzędniczki, od której dowiedział się, że najwidoczniej nastąpiła jakaś pomyłka.
Pani z urzędu pracy kazała mojemu znajomemu przyjść po kolejną ofertę dopiero pod koniec lipca!?!
I tak znajomy traci czas, pieniądze, a najbardziej nerwy na wyprawy do urzędu pracy po oferty pracy niezgodne zupełnie z jego kwalifikacjami.
Pani z urzędu pracy kazała mojemu znajomemu przyjść po kolejną ofertę dopiero pod koniec lipca!?!
I tak znajomy traci czas, pieniądze, a najbardziej nerwy na wyprawy do urzędu pracy po oferty pracy niezgodne zupełnie z jego kwalifikacjami.
Zastanawiam się … jaki sens ma praca tych urzędników???
Kilka lat później … 6.01.2021 r.
Nie wiem jak to teraz wygląda. Natomiast przykro mi słyszeć, że coraz więcej osób traci pracę na skutek pandemii.

