W sobotę wieczorem poszłam na strych rozwiesić pranie. Nie weszłam do środka, bo mnie bardzo przestraszył ptaszek, który bardzo nerwowo przemieszczał się po pomieszczeniu. Zdążyłam zobaczyć tylko śliczny niebieski brzuszek tego ptaszka.
Zbiegłam piętro niżej po męża, bo sama bałam się wypuścić go na zewnątrz. Bałam się tego, że ptaszek latając nerwowo po strychu niechcący coś mi zrobi, na przykład uderzy mnie dzióbkiem w oczy.
To zdarzenie spowodowało lawinę wspomnień mojego męża odnośnie różnych zwierząt pojawiających się w domu. A pojawiły się w przeszłości: młody nietoperz i jeż.
Młody nietoperz wpadł do korytarza i ciężko go było mężowi wygonić, ale jakoś to mu się udało. Mój mąż pewnie się go trochę bał, ponieważ pamiętał, że kogoś ze wsi dawno temu pogryzły wściekłe nietoperze.
Młody nietoperz wpadł do korytarza i ciężko go było mężowi wygonić, ale jakoś to mu się udało. Mój mąż pewnie się go trochę bał, ponieważ pamiętał, że kogoś ze wsi dawno temu pogryzły wściekłe nietoperze.
Parę lat temu mąż z teściową segregowali śmieci w piwnicy i w jednym worku mieli plastikowe śmieci, w innym papierowe. Nikt nie schodził do piwnicy przez jakieś 2 dni. 2 dni wcześniej Paweł wietrzył piwnicę. Oboje z teściową słyszeli jakieś dziwne piski dochodzące z piwnicy. Mąż poszedł zobaczyć co tam tak piszczy. Otworzył drzwi i zobaczył straszne pobojowisko.
Nie było worków ze śmieciami. Zostały doszczętnie zniszczone przez jakieś straszne zwierzę. To straszne zwierzę próbował sobie mój mąż wyobrazić i nagle zobaczył jeża. Jeż próbował się na Pawła rzucić i chyba ugryźć.
Nie było worków ze śmieciami. Zostały doszczętnie zniszczone przez jakieś straszne zwierzę. To straszne zwierzę próbował sobie mój mąż wyobrazić i nagle zobaczył jeża. Jeż próbował się na Pawła rzucić i chyba ugryźć.
Mąż wybiegł z piwnicy i zaczęli się zastanawiać z moją teściową jak go złapać. Wrócił do piwnicy z wiaderkiem i łopatą. Długo biegali po piwnicy … mój mąż i jeż. W końcu Pawłowi udało się zarzucić na jeża wiaderko. Otwór wiaderka Paweł zatkał tekturą i wyniósł jeża na zewnątrz.
Paweł jeża uratował od śmierci głodowej, ale niestety nic nam o tym niewiadomo aby zwierzę było choć trochę za to mu wdzięczne …
Paweł jeża uratował od śmierci głodowej, ale niestety nic nam o tym niewiadomo aby zwierzę było choć trochę za to mu wdzięczne …
Kilka lat później … 12.10.2020 r.
W lecie widzieliśmy z mężem latające nietoperze, tuż za oknem w kuchni. Wieczorem jak tylko się ściemniło, to pojawiały się nietoperze za oknem. Odnosiłam wrażenie jakby leciały wprost na mnie, ale niemal przy samej szybie nagle skręcały w inną stronę.

