W sobotę około 8 rano poszliśmy z Pawłem ścinać żywopłot. Mąż go ścinał, a ja zbierałam ścięte gałęzie i szukałam pominiętych (nieściętych) gałązek. Jak coś znalazłam, to Paweł wracał i je ścinał. Plan był taki, aby każda gałązka została przycięta po to, aby mogła się rozkrzewić.
Pracowaliśmy w pełnym słońcu około 2 godzin. Skończyliśmy o 10, bo bardzo nam słońce przygrzewało. Poza tym miałam do ugotowania obiad, pranie do zrobienia, prasowanie i sprzątanie. Około 17 ledwo się trzymałam na nogach, ale poszłam z mężem z powrotem do tego żywopłotu.
Myśleliśmy, że o 17 godzinie to już będzie lżejszy upał, ale nici z tego. Pot się nam lał z ciał strumieniami, ale pracowaliśmy jakieś 2,5 godziny. O 19.30 nie mogłam się wyprostować, tak bardzo bolały mnie plecy od ciągłego schylania się nad tym żywopłotem. W sumie w sobotę udało się nam ściąć około 2/3 żywopłotu.
W tym roku tak jak w poprzednim nie ma komarów. Za to zatruwają nam życie muchy, których pełno widywałam w dzieciństwie na krowach. Nie wiem jak się nazywają. U mnie w domu mówili na nie muchy końskie, tutaj natomiast mówi się na nie: bąki.
Może to zabrzmi śmiesznie, ale te wstrętne muchy pogryzły mnie w pupę. Mam 6 bardzo bolących miejsc po ugryzieniach. Nie czułam jak mnie gryzły, być może przez zmęczenie, upał i pot.
Zawsze chodziliśmy w niedzielę do kościoła na mszę na 8 rano, ale tym razem nie było to możliwe. Nie mogłam się ruszać, tak bardzo bolały mnie plecy.
Na samą myśl o tym, że w poniedziałek, czyli dziś, muszę znów iść do tego żywopłotu, robiło mi się słabo. Paweł na całe moje szczęście nie czekał na mój powrót z pracy, tylko ściął resztę żywopłotu przy pomocy swojej mamy.
Jak to dobrze, że następne cięcie naszych krzaczków będzie miało miejsce dopiero w przyszłym roku.
Jak to dobrze, że następne cięcie naszych krzaczków będzie miało miejsce dopiero w przyszłym roku.
Kilka lat później … 13.09.2020 r.
Obecnie nie jest już tak męczące ścinanie żywopłotu, przynajmniej dla mnie. Dla męża to jest bardzo ciężka praca fizyczna. Musi godzinami trzymać bardzo ciężką piłę. Potem męża boli niemal całe ciało, a mnie tylko ramiona.

