Na wczoraj zaplanowaliśmy wycieczkę do Kielc do rodziny. Pobudkę zrobiło nam radio o godzinie 6. Radio przywitało nas wiadomością o katastrofie kolejowej. Mąż poszedł do łazienki, a ja słuchałam radia zdruzgotana.
Ubieram się i myślę sobie, że w tej chwili jestem, a za chwilę może mnie nie być. Zamiast cieszyć się życiem często myśli nasze zajęte są zupełnie niepotrzebnymi emocjami, sprawami, a najczęściej sprawami innych ludzi. A życie jest tak krótkie i kruche. W każdej chwili może się skończyć. Jak często zazdrościmy czegoś, kogoś innym ludziom?
Mnie na przykład wkurza, że koleżanka z pracy ma bardzo malutko pracy, a pensję całkiem niezłą. Prawie codziennie o tym myślę. I właściwie po co? Co mi to daje, że ciągle o tym myślę? Pewnie to jest jakaś zazdrość. Kiedyś jak byłam panną to zastanawiałam się dlaczego ona ma męża, a ja nie, przecież ta kobieta jest taka wredna dla ludzi (ale może dla męża nie).
I tak sobie rozmyślam i wszedł na to Paweł. Paweł zdziwił się co tak stoję bez ruchu. Mówię mu, że przecież tragedia się wydarzyła. A Paweł na to, że chyba nie zaczniesz tego przeżywać. Wydarzyła się tragedia, ale co my możemy teraz zrobić? Nic.
Jadąc do rodziny do Kielc, po drodze słuchaliśmy ciągle wiadomości, aż w końcu Paweł wyłączył radio i powiedział, że dość tego. Codziennie na drogach ginie około 15 osób i nikt (oprócz najbliższych) tych dramatów nie przeżywa. Nikt się nad nimi nie pochyla, nikt nie obiecuje odszkodowań i nie jest ogłaszana żałoba narodowa. Myślę, że Paweł trochę ma racji ...
Kilka lat później … 14.07.2020 r.
Już od dawna nie myślę o tym, że ktoś ma mało pracy, a ja dużo i mam małą pensję, a ktoś inny dużą. Pensję mam obecnie o wiele większą, a pracy okresowo dużo. Jestem zadowolona z pracy, pensji i oczywiście z mojej ukochanej rodziny. Każdego dnia należy wstawać prawą nogą i cieszyć się życiem!!!

