ABCmaluszka.pl - płodność, ciąża, poród, dziecko, macierzyństwo
Blog młodej mężatki
Przejdź do treści

Opowiadania na dobranoc

ABCmaluszka.pl - płodność, ciąża, poród, dziecko, macierzyństwo, blog
Opublikowany przez w Młoda mama ·
Dziecko czuje się bezpiecznie, gdy ma każdy dzień poukładany według określonego planu.

Każdego dnia jest ten sam rytuał … i bardzo dobrze, bo dziecko powinno mieć ustalone stałe pory posiłków i innych ważnych dla niego spraw. No i codziennie wieczorem jest to samo …

Moje dziecko najpierw sprząta zabawki w swoim pokoju. Potem je kolację. Po kolacji mycie Bartusia i jego ząbków, które bardo chętnie myje. A potem przebieramy się w piżamkę i hop do łóżeczka. Na końcu są opowieści. Bartuś wybiera … Często jest: opowiedz o tym, jak jeździłaś do babci … No i opowiadam o moim sielskim dzieciństwie, o częstych pobytach u babci na wsi. Moje dziecko mieszka na wsi i ma babcię pod ręką. Ja jeździłam na wieś do babci.

Traktowałam dom mojej babci tak, jakby to był mój dom, drugi dom, bo przecież miałam swój dom (a raczej mieszkanie), w którym mieszkałam z rodzicami i rodzeństwem. Mieszkaliśmy w Krakowie w bloku 10-piętrowym. Nie mieliśmy nawet balkonu.

A babcia miała duży dom, piętrowy. A wokół domu łąki i pola. Te zielone łąki z kwiatami polnymi, brzęczącymi owadami, pasącymi się krowami, z dala od miejskiego zgiełku i z dala od ulic. Moja babcia mieszkała w miejscu, do którego można było dojść polną drogą. Do najbliższego sklepu i kościoła trzeba było iść szybkim krokiem około 20 minut.

Moim największym marzeniem dzieciństwa było wybudowanie własnego domu w okolicy domu mojej babci. Bardzo chciałam mieszkać na wsi. Nie mogłam zamieszkać z babcią, bo mieszkała ze swoim synem, synową i ich gromadką dzieci. Zepchnęłam to marzenie gdzieś głęboko w zakamarki duszy wraz z podjęciem studiów. Wtedy zdałam sobie sprawę, że wybudowanie własnego domu to nie lada wyzwanie i konieczność posiadania trochę grosza. A w kredyty nie chciałam wchodzić. Dlatego o domu na wsi zapomniałam …

Marzenie z dzieciństwa spełniło się przypadkiem, a może nie przypadkiem? Może to przeznaczenie? Poznałam przez Internet człowieka, który potem został moim mężem i … przeprowadziłam się do niego na wieś.

Jakieś było zdziwienie okolicznych sąsiadów i trochę rodziny mojego męża … Krakowianka przyszła mieszkać na wieś. Na pewno nie wytrzyma tu długo. Owszem, długo brakowało mi mojego miejsca zamieszkania, mojego Krakowa, ale w końcu byłam na wsi! Mieszkałam na wsi! Marzenie mojego dzieciństwa spełniło się! Tak po prostu.
Spokojne miejsce, pełne zieleni, lasów … to coś mojego. To moje miejsce na ziemi.

Nie jeżdżę samochodem do pracy. Jeżdżę busem, autobusami. Każdego dnia idę sobie drogą przez wieś, rano i po południu, i podziwiam widoki. Wchodzę na drogę do mojego domu i myślę sobie: to moje miejsce , to mój dom w tym przecudnym miejscu. Ta zieleń mnie upaja, obecnie trochę zbrązowiała, pożółkła, a nawet czerwona. To też piękny widok. Przepiękna jest jesień na wsi, ale nie tylko. W Krakowie jesień też jest piękna.

Nie opowiadam tego mojemu dziecku. Opowiadam o zwierzętach, którymi się zajmowałam razem z babcią. O pracach wykonywanych na wsi. Najbardziej jednak interesują go zwierzęta. Krowy, byk, pies, kot, a nawet kury. Opowiadam o tym, jak pasłam krowy. Nigdy ich jednak nie doiłam. O piciu mleka prosto od krowy, które jednak mi nie smakowało. O robieniu serów i masła. O poszukiwaniu jajek w stodole. O karmieniu zwierząt. O chodzeniu po drzewach. O wędrówkach po lasach za borówkami i grzybami. Nie było wtedy kleszczy. W okresie borówkowym spędzaliśmy z kuzynami całe dnie na zbieraniu borówek. O zbieraniu grzybów. Znałam okoliczne lasy jak własną kieszeń.

Tu gdzie mieszkam też są lasy. W ciągu paru lat byłam w nich ze dwa razy. Trochę się boję kleszczy, więc unikam lasu. I nie zabieram do niego mojego dziecka. Pójdziemy do lasu w listopadzie, kiedy będzie pewność, że nie przyniesiemy do domu zachomikowanych kleszczy.

Trochę mi żal, że moje dziecko nie zna takiej wsi z mojego dzieciństwa i raczej nie pozna.

Z drugiej jednak strony myślę sobie, że też ma wspaniałe, szczęśliwe dzieciństwo. Ma babcię na co dzień. Z babcią robią wiele różnych fajnych rzeczy. Codziennie chodzą na długie spacery. Przynoszą ze sobą różne fajne rzeczy: szyszki (nie z lasu, w wielu miejscach u ludzi rosną sosny i inne drzewa iglaste), orzechy, kolorowe liście. Razem grabią liście koło domu. Razem bawią się w chowanego i w berka. Razem bawią się klockami, rysują, malują, uczą się literek.

Babcia mojego dziecka jest wspaniałą babcią i Bartuś o tym wie. Myślę, że też będzie miał wspaniałe wspomnienia ze wspólnie spędzonych chwil z babcią i to jest ważniejsze od tego, czy dziecko widziało świnie lub krowy w stajni, kury w kurniku. Aaaa, kury to widuje w kurniku u cioci, którą od czasu do czasu odwiedzamy.





1 komentarz
Monika
2018-11-04 18:08:22
Cześć, to znowu ja, Twoja imienniczka. Uwielbiam wieczory spędzane z moim dzieckiem. Wspólne jedzenie posiłku, kąpiel dziecka. A na końcu dziecko przykrywam kołderką i zasiadam przy nim na chwilę, aby opowiadać bajki lub snuć inne opowieści. Zauważyłam, że moje dziecko też bardzo lubi te chwile, bezcenne chwile, które kiedyś z rozrzewnieniem będę wspominać. Wtedy, gdy to moje małe dziecko dorośnie.

Wróć do spisu treści