ABCmaluszka.pl - płodność, ciąża, poród, dziecko, macierzyństwo
Blog młodej mężatki
Przejdź do treści

Nagradzanie dziecka

ABCmaluszka.pl - płodność, ciąża, poród, dziecko, macierzyństwo, blog
Opublikowany przez w Młoda mama ·
Czy warto nagradzać nasze dzieciaki za dobrze wykonane zadanie?

Jak wiecie mam czteroletniego synka … czy kiedykolwiek dostał od nas jakąś nagrodę? Nie przypominam sobie w ogóle takiej sytuacji. Czy to dobrze, czy źle?

Moim zdaniem dobrze, ponieważ dziecko bawi się, sprząta, pomaga nam bez żadnego dłuższego zachęcania. Często jest nawet męczący z tą chęcią pomagania, bo nie zawsze i nie wszędzie czterolatek może pomagać rodzicom, babci lub innym osobom.

Wczoraj chciał mi pomagać przy odkurzaniu, ale okazało się, że pociąganie odkurzacza jest dla niego za ciężkie. Potem chciał mi pomóc przy myciu podłóg mopem. Pociągnął raz mopem i nie dał rady. Takie sytuacje rozumie. Sam widzi, że nie da rady.

Gorzej jest, gdy nie pozwalamy mu pomagać przy jakimś niebezpiecznym dla niego zajęciu. Niebezpieczne zajęcie dla dziecka to np. używanie młotka, gwoździ lub np. piły. W lecie tata coś przecinał piłą i nasze dziecko nie potrafiło zrozumieć co jest niebezpiecznego w przecinaniu czegoś tam piłą. Wręcz chciał mieć swoją piłę. Usłyszeliśmy z mężem parę razy pytanie: kupisz mi piłę?

Wracając do nagród … gdyby Bartuś dostał dajmy na to nagrodę za posprzątanie pokoju, to na drugi dzień też oczekiwałby nagrody. A na trzeci dzień, gdyby usłyszał, że dziś nie będzie nagrody, ponieważ nie mamy dziś np. żadnego już cukierka, to czy dziecko posprzątałoby pokój? Nie sądzę. Dziecko nie zabrałoby się za sprzątanie, tylko zaczęłoby płakać, krzyczeć, tupać, a może i tarzać się z rozpaczy i nerwów?

Podam jeden przykład … niedotyczący nagród, ale coś podobnego …

Moje dziecko rzadko zjada słodycze, ponieważ bardzo rzadko pozwalamy mu na zjedzenie czegoś słodkiego. Odwiedzająca nas rodzina o tym wie i nie przynosi mu słodyczy, oprócz jednej cioci.

Jedna z cioć za każdym razem jak do nas przychodziła, to przynosiła coś słodkiego dla Bartusia: pomadkę, cukierka, lizaka. Całe szczęście nie było to często, bo rzadko nas odwiedza. Natomiast Bartuś zapamiętał sobie, że ta ciocia przynosi słodycze. Któregoś dnia ciocia postanowiła nas odwiedzić i moje dziecko pobiegło wraz z babcią otworzyć jej drzwi. Bartuś nie powitał cioci. Nie powiedział jej dzień dobry, ani cześć, choć zawsze wypowiada te słowa do rodziny, znajomych, a nawet do nieznajomych sobie ludzi.

Sam z siebie to mówi, nie trzeba go zachęcać, czy upominać. Bartuś jest bardzo towarzyskim dzieckiem i bardzo śmiałym. Powiedzenie komuś dzień dobry lub cześć jest dla niego tak normalne, jak normalne jest jedzenie, picie, noszenie ubrania.

A cioci nie powiedział. Od razu jak ją zobaczył, to wykrzyknął: co masz dla mnie?!

Ciocia się trochę zawstydziła, bo zapomniała wziąć słodycze dla Bartusia. Co tu dużo mówić babcia zawstydziła się trochę bardziej i zaczęła przepraszać ciocię za Bartusia. A Bartuś stał i nie rozumiał dlaczego ciocia nie sięga do kieszeni i powtórzył pytanie …

Zabrałam stamtąd Bartusia i w ustronnym miejscu wytłumaczyłam dziecku jego zachowanie. Oczywiste jest, że gdyby ciocia nie przynosiła słodyczy, to Bartuś tak by się nie zachował.

Wiem, że niektórzy ludzie, szczególnie starsze osoby, są przekonane, że jak się idzie do kogoś, gdzie jest dziecko, to trzeba przynieść temu dziecku coś słodkiego.

Jak opowiedziałam tę sytuację mojej koleżance, to mi powiedziała, że sama tak robi. Jak idzie do brata w odwiedziny, to zawsze przynosi jego dzieciom po batonie i wymieniła nazwę tych batonów. I nie widzi w tym nic złego, bo jak mogłaby tak nic im nie dać, przecież to dzieci.

Zresztą jak przychodzi do nich to pierwsze co słyszy, to pytanie zadane przez dzieci: ciociu masz coś dla nas? Natomiast kiedyś wcześniej gdzieś czytałam, że akurat do tych batonów dodawany jest jakiś szkodliwy składnik. I nie wiedziałam, czy jej to powiedzieć, czy nie? Poza tym takie batony to przecież sama chemia …

Wracając do sytuacji, która miała miejsce w moim domu, to babcia delikatnie poprosiła swoją kuzynkę, aby po prostu nic Bartusiowi nie przynosiła. Ponadto jest bardzo mile widziana przez całą rodzinę, nawet bez prezentu dla Bartuia.

Następnym razem ciocia nie przyniosła słodyczy, a Bartuś nie zapytał więcej cioci o słodycze.

Teraz Bartuś już bardzo cieszy się obecnością cioci, nie tak jak wcześniej, kiedy zachwycał się słodyczami i nie zwracał uwagi na ciocię. Teraz musi koniecznie jej opowiedzieć np. o tym co widział na spacerach (np. wiewiórkę, sarnę, panów pracujących na budowie – im też oczywiście mówi: dzień dobry – panowie odpowiadają i nawet zadają pytania np.: dokąd idziesz?), co namalował, swoje wszystkie samochody …





Brak komentarzy

Wróć do spisu treści